jak wstąpić do mafii
Jak zostać bossem mafii / How to Become a Mob Boss (2023) SEZON 1 PL.1080p.NF.WEB-DL.x264-SnOoP / Lektor i Napisy PL Info: gatunek Dokumentalny,True crime produkcja USA Opis: Satyryczny i pełen czarnego humoru poradnik obfituje w przykłady wzlotów i upadków najsłynniejszych szefów mafii
Přepněte jazyk do angličtiny(i přesto že ji v angličtině máte),pak hru musíte spustit a ukončit,potom co se hra synchronizuje přepněte jazyk na češtinu a hra se znovu stáhne,tentokrát v češtině. < >
Kliknij ponownie plik 'game.exe', a gra się odpali poprawnie! Gdy wyjdziesz z gry, zobaczysz że powstał folder 'savegame'. Teraz skopiuj ten folder i wklej do - :\Program Files\Steam\steamapps\common\Mafia\Mafia. W końcu gra będzie działać bezbłędnie, więc możesz w nią grać z uśmiechem na twarzy. *Wszystkie pliki z pierwszej
Dla niezdecydowanych: W tym tygodniu promocja: Nie musisz należeć do mafii, żeby z nami zagrać! Możesz być także policjantem albo agentem. Jeśli nie odpowiada Ci żadna z tych ról są jeszcze miejsca w szeregach szantażystów i budowniczych nowych światów (w zasadzie to wszystko jedna klika - jak w życiu).
http://play.mob.org/game/mafia_diaries_code_of_silence.htmlTechnika:Avus a34CPU:MediaTek nějaké čísla 1,3GHzRAM:1GBANDROID:4.4.2 KIT KATGRAFICKY AKCELERÁTOR:
Süddeutsche Zeitung Heirats & Bekanntschaftsanzeigen Suche. W przedmiotowej sprawie w dniu 15 marca w Luksemburgu toczyło się postępowanie w kwestii znaku towarowego Unii Europejskiej. Postępowanie w sprawie unieważnienia prawa do znaku – tj. graficznego unijnego znaku towarowego La Mafia SE SIENTA A LA przeciwko Urzędowi Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO). 1. Okoliczności powstania sporu 2. EUIPO oddala odwołanie 3. Zdaniem Sądu 4. "La mafia" elementem dominującym 5. Jednoznaczne skojarzenie z przestępczością 6. Negatywny wydźwięk we Włoszech 7. Znak towarowy na cześć filmu 8. Róża to miłość 9. Inne kontrowersyjne znaki towarowe 10. Podsumowanie Okoliczności powstania sporuLa Honorable Hermandad, SL, w której prawa wstąpiła skarżąca, La Mafia Franchises, SL, dokonała w Urzędzie Unii Europejskiej ds. Własności Intelektualnej (EUIPO) zgłoszenia unijnego znaku towarowego. Zrobiła to na podstawie rozporządzenia Rady (WE) nr 40/94 z dnia 20 grudnia 1993 r. w sprawie znaku towarowego Unii Europejskiej. Znakiem towarowym, o którego rejestrację wniesiono, jest następujący graficzny znak towarowy:Zgłoszenie znaku towarowego zostało opublikowane w Biuletynie Wspólnotowych Znaków znak towarowy został Włoska złożyła do EUIPO wniosek o unieważnienie prawa do zakwestionowanego znaku towarowego w odniesieniu do wszystkich towarów i usług, dla których został on uzasadnieniu wniosku powołano się na podstawę unieważnienia określoną w art. 7 ust. 1 lit. f) rozporządzenia nr 207/2009 [obecnie art. 7 ust. 1 lit. f) rozporządzenia nr 2017/1001]. Republika Włoska podniosła w istocie, że zakwestionowany znak towarowy jest sprzeczny z porządkiem publicznym i z dobrymi obyczajami. Element słowny „mafia” odnosi się do organizacji przestępczej. Jego użycie we wspomnianym znaku towarowym w celu oznaczania sieci restauracji skarżącej, oprócz wzbudzania zdecydowanie negatywnych odczuć, skutkuje „zmanipulowaniem” pozytywnego wizerunku gastronomii włoskiej i strywializowaniem negatywnego znaczenia tego Wydział Unieważnień uwzględnił wniosek o unieważnienie prawa do wniosła odwołanie od decyzji Wydziału oddala odwołanieDecyzją Pierwsza Izba Odwoławcza EUIPO potwierdziła, że zakwestionowany znak towarowy jest sprzeczny z porządkiem publicznym, i oddaliła Odwoławcza wyjaśniła na wstępie, że sprzeczność z porządkiem publicznym zakwestionowanego znaku towarowego należy oceniać w świetle sposobu postrzegania przez właściwy kręg odbiorców znajdujący się na terytorium Unii Europejskiej lub na części tego terytorium. Przy czym rejestrację unijnego znaku towarowego należy unieważnić, jeśli podstawa unieważnienia istnieje choćby w części Unii. Izba Odwoławcza uznała następnie, że ze względu na jego rozmiar i pozycję w zakwestionowanym znaku towarowym element słowny „la mafia” dominuje w tym znaku. Izba Odwoławcza podkreśliła, że mafia jest organizacją przestępczą, którą rząd włoski zwalcza za pomocą przepisów prawnych i szczególnych środków wykonawczych. Ponadto Izba Odwoławcza przypomniała, że walka z przestępczością zorganizowaną jest również ważnym celem instytucji Odwoławcza uściśliła poza tym, że EUIPO, jako organ Unii Europejskiej, ma obowiązek zajmować ścisłe stanowisko w sprawach, które naruszają zasady i podstawowe wartości społeczeństwa europejskiego. Musi ono odmówić rejestracji każdego unijnego znaku towarowego uznanego za wspierający organizację przestępczą lub przynoszący jej korzyść. W następstwie tego badania Izba Odwoławcza uznała:po pierwsze, że zakwestionowany znak towarowy promuje w oczywisty sposób organizację przestępczą znaną jako mafia,po drugie, że ogół elementów słownych zakwestionowanego znaku towarowego niesie ze sobą przesłanie towarzyskości. To prowadzi do trywializacji elementu słownego „mafia”, co zniekształca tym samym jego poważny Izba Odwoławcza potwierdziła, że zakwestionowany znak towarowy nie powinien być chroniony przez EUIPO i że na stwierdzenie to nie może mieć wpływu okoliczność, iż element słowny „mafia” jest często używany w literaturze i w kinie, ani to, że inne unijne znaki towarowe zawierające ten sam element zostały zarejestrowane przez skarżąca wniosła do Sądu o stwierdzenie nieważności zaskarżonej decyzji oraz o uznanie zakwestionowanego znaku towarowego za SąduOcena istnienia podstawy odmowy rejestracji nie może być oparta na sposobie postrzegania charakterystycznym dla części właściwego kręgu odbiorców, której nic nie szokuje, ani też na sposobie postrzegania charakterystycznym dla części właściwego kręgu odbiorców, którą można łatwo urazić, lecz powinna opierać się na kryterium rozsądnej osoby, cechującej się przeciętnym progiem wrażliwości i dla celów badania podstawy odmowy rejestracji przewidzianej właściwy krąg odbiorców nie może zostać ograniczony do kręgu, dla którego bezpośrednio są przeznaczone towary i usługi objęte zgłoszeniem do rejestracji. Należy bowiem wziąć pod uwagę okoliczność, że oznaczenia, do których odnosi się ta podstawa odmowy rejestracji, będą szokujące nie tylko dla odbiorców, dla których są przeznaczone towary i usługi oznaczone danym oznaczeniem, ale również dla innych osób, które choć nie są zainteresowane wspomnianymi towarami i usługami, będą natrafiać na to oznaczenie w sposób incydentalny w życiu również przypomnieć, że właściwy krąg odbiorców znajdujący się na terytorium Unii znajduje się z definicji na terytorium jednego z państw członkowskich. Oznaczenia, które mogą być postrzegane jako sprzeczne z porządkiem publicznym lub z dobrymi obyczajami, niekoniecznie są takie same we wszystkich państwach członkowskich. Przede wszystkim ze względów językowych, historycznych, społecznych czy stąd, że dla celów stosowania bezwzględnej podstawy odmowy rejestracji należy brać pod uwagę zarówno okoliczności wspólne wszystkim państwom członkowskim Unii, jak i szczególne uwarunkowania każdego z państw członkowskich rozpatrywanych odrębnie, które mogą wpłynąć na sposób postrzegania przez właściwy krąg odbiorców znajdujący się na terytorium tych państw. W niniejszym przypadku w pierwszej kolejności należy zaznaczyć, jak to uczyniła Izba Odwoławcza, że zakwestionowany znak towarowy jest złożonym oznaczeniem składającym się z czarnego tła w kształcie kwadratu, wewnątrz którego widnieją ukazane w kolorze białym elementy słowne „la mafia” i „se sienta a la mesa”. Towarzyszy im na drugim planie przedstawienie czerwonej róży."La mafia" elementem dominującymElement słowny „la mafia”, zarówno ze względu na przestrzeń, którą zajmuje, jak i swoją centralną pozycję w zakwestionowanym znaku towarowym, wyróżnia się od innych elementów. W rezultacie drugi element słowny „se sienta a la mesa” zajmuje drugorzędne miejsce. Jest on umieszczony pod elementem słownym „la mafia” i został przedstawiony za pomocą wyraźnie mniejszej czcionki. To samo dotyczy czerwonej róży ukazanej na drugim planie, za elementem słownym „la mafia”. Z tego względu Izba Odwoławcza nie popełniła błędu, wskazując, że element słowny „la mafia” jest dominujący w zakwestionowanym znaku drugiej kolejności należy przede wszystkim oddalić argument skarżącej oparty na okoliczności, że mafia nie widnieje w wykazie organizacji zawarty w załączniku wymienia jedynie osoby, grupy i podmioty uczestniczące w aktach terrorystycznych. Nie ma on na celu wyliczenia osób, grup i podmiotów uczestniczących w innych rodzajach działalności przestępczej, do których odniesienie zawarte w zgłoszonym znaku towarowym może również uzasadniać zastosowanie bezwzględnej podstawy odmowy skojarzenie z przestępczościąNastępnie należy zauważyć, że element słowny „la mafia” jest na całym świecie rozumiany jako odniesienie do organizacji przestępczej mającej swe źródła we Włoszech, której działalność obejmuje także państwa inne niż Republika Włoska, między innymi w ramach Unii. Poza tym faktem powszechnie znanym jest to, że jak stwierdziła Izba Odwoławcza, ta organizacja przestępcza ucieka się do zastraszania, przemocy fizycznej i zabójstw dla celów skutecznego prowadzenia swojej działalności, która obejmuje między innymi nielegalny handel narkotykami, nielegalny handel bronią, pranie pieniędzy i uważa, że taka działalność przestępcza narusza same wartości, na których opiera się Unia, w szczególności wartości dotyczące poszanowania godności osoby ludzkiej i wolności. Wartości te są niepodzielne i stanowią duchowo-moralne dziedzictwo Unii. Ponadto przestępczość zorganizowana należą do dziedzin szczególnie poważnej przestępczości o wymiarze transgranicznym. Ponadto, także na szczeblu Unii, jako że przestępczość zorganizowana stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa na całym jej wydźwięk we WłoszechWreszcie element słowny „la mafia” jest postrzegany w sposób głęboko negatywny we Włoszech. Przyczyną jest dokonywanie przez tę organizację przestępczą poważnych naruszeń bezpieczeństwa tego państwa. Znaczenie, jakie ma walka z mafią we Włoszech, zostało zilustrowane za pomocą obowiązujących w tym państwie członkowskim przepisów karnych, do których odnoszą się EUIPO i Republika Włoska, penalizujących w szczególności członkostwo w tej organizacji lub jej wspieranie. Znaczenie walki z mafią we Włoszech jest dodatkowo potwierdzone działalnością na terytorium tego państwa członkowskiego kilku organów publicznych. Ich szczególnym zadaniem jest ściganie i karanie nielegalnych działań mafii, jak również prywatnych stowarzyszeń zajmujących się pomocą ofiarom tej tego względu Izba Odwoławcza słusznie uznała, że w odczuciu właściwego kręgu odbiorców element słowny „la mafia” zakwestionowanego znaku towarowego w oczywisty sposób przywołuje na myśl nazwę organizacji przestępczej odpowiedzialnej za szczególnie poważne naruszenia porządku publicznego. Skarżąca również podnosi w istocie, że właściwy krąg odbiorców nie dostrzega w zakwestionowanym znaku towarowym żadnej pochwały działalności przestępczej mafii, jako że była ona tematem wielu fikcyjnych fabuł zawartych zarówno w książkach, jak i w towarowy na cześć filmuSkarżąca dodaje, że zarejestrowanie zakwestionowanego znaku towarowego nie ma na celu szokowania ani obrażania nikogo. Oznaczone nim towary i usługi nie są przeznaczone do przekazywania wiadomości innym osobom. Ma jedynie przywodzić na myśl cykl filmowy „Ojciec chrzestny”.Gdy dane oznaczenie cechuje się szczególnie szokującym lub obraźliwym charakterem, trzeba je uznać za sprzeczne z porządkiem publicznym lub dobrymi obyczajami. Nie mają znaczenia towary i usługi, dla których zostało ono pierwsze, okoliczność, że rejestracja zakwestionowanego znaku towarowego nie ma jakoby na celu szokowania ani obrażania nikogo. Ma jedynie przywodzić na myśl cykl filmowy „Ojciec chrzestny”. Jest to bez znaczenia dla negatywnego postrzegania tego znaku towarowego przez właściwy krąg odbiorców. Ponadto żaden element zakwestionowanego znaku towarowego nie przywodzi bezpośrednio na myśl tego cyklu drugie, renoma uzyskana przez zakwestionowany znak towarowy i koncepcja restauracji tematycznych skarżącej związane z cyklem filmowym „Ojciec chrzestny” nie są samoistnymi cechami zakwestionowanego znaku towarowego. Zatem są również pozbawione znaczenia dla oceny, czy zakwestionowany znak towarowy jest sprzeczny z porządkiem powszechną praktyką jest to, że fabuły literackie lub filmowe szokują lub urażają odbiorców poprzez sposób przedstawienia poruszonych w nich tematów. Istnienie licznych książek i filmów, odnoszących się do mafii nie może zatem wpłynąć na postrzeganie czynów przestępczych przez nią to miłośćWreszcie, jak w istocie podkreśla EUIPO w odpowiedzi na skargę, czerwona róża w zakwestionowanym znaku towarowym może być postrzegana przez znaczną część właściwego kręgu odbiorców jako symbol miłości lub harmonii; w kontraście do przemocy cechującej działania ten jest uwydatniony obecnością w zakwestionowanym znaku towarowym zdania „se sienta a la mesa”. Zdanie to oznacza bowiem po hiszpańsku „zasiada do stołu”. Może być postrzegane przez znaczną część odbiorców rozumiejących ten język jako odniesienie do wspólnego spożywania posiłku. W ten sposób kojarzenie mafii z ideami towarzyskości i odprężenia wyrażanymi przez wspólne spożywanie posiłku przyczynia się do trywializacji nielegalnej działalności tej organizacji tego względu skojarzenie słowa „la mafia” z innymi elementami znaku towarowego może nadać całościowo pozytywny wizerunek działalności mafii. W ten sposób więc trywializować postrzeganie przestępczej działalności tej powyższego wynika, że zakwestionowany znak towarowy, rozpatrywany w całości, odnosi się do organizacji przestępczej. Nadaje jej całościowo pozytywny wizerunek. W ten sposób trywializuje dokonywane przez nią poważne naruszenia podstawowych wartości Unii. Zakwestionowany znak towarowy może zatem szokować lub obrażać nie tylko ofiary tej organizacji przestępczej i ich rodziny. Również każdą osobę, która na terytorium Unii natrafi na wspomniany znak towarowy i cechuje się przeciętnym progiem wrażliwości i kontrowersyjne znaki towaroweIzba Odwoławcza nie popełniła zatem błędu, stwierdzając, że zakwestionowany znak towarowy jest sprzeczny z porządkiem i tym samym potwierdzając, że znak ten należy unieważnić. Wniosku tego nie podważa odniesienie do kilku unijnych znaków towarowych obejmujących element słowny „mafia” oraz decyzji MAFIA II i CONTRABANDO poczynione przez skarżącą dla celów ustalenia, że zakwestionowany znak towarowy nie jest sprzeczny z porządkiem publicznym. Należy bowiem przypomnieć, że zgodnie z utrwalonym orzecznictwem wydawanie przez izby odwoławcze EUIPO decyzji dotyczących rejestracji oznaczeń jako unijnych znaków towarowych wchodzi w zakres kompetencji ograniczonej; a nie uprawnień dyskrecjonalnych. Z tego względu zgodność z prawem decyzji izb odwoławczych musi być oceniana wyłącznie na podstawie tego rozporządzenia, nie zaś ich wcześniejszej praktyki decyzyjnej. Wynika z tego, że ani decyzje EUIPO, na które powołuje się skarżąca, ani zarejestrowanie przez EUIPO znaków towarowych – innych niż zakwestionowany znak towarowy – które również zawierają element słowny „mafia”, nie mogą podważyć zaskarżonej samo odnosi się do okoliczności, że kilka znaków towarowych ze słowem „mafia” zostało zarejestrowanych we Włoszech. Unijny system znaków towarowych jest bowiem systemem autonomicznym. Składa się ze zbioru norm i zmierza do osiągnięcia szczególnych dla niego celów. Jego stosowanie jest niezależne od wszystkich systemów krajowych. W konsekwencji zdolność rejestrowa oznaczenia jako unijnego znaku towarowego powinna być oceniana wyłącznie na podstawie właściwych przepisów prawa. EUIPO oraz w danym wypadku sąd Unii nie są zatem związane decyzjami i orzeczeniami, które zapadły na szczeblu państw członkowskich. Nawet jeżeli owe decyzje i orzeczenia zapadły na podstawie przepisów prawa krajowego zharmonizowanych na szczeblu z tego, że ani EUIPO, ani sąd Unii nie mogą być związane krajowymi decyzjami dotyczącymi rejestracji takimi jak te, do których odnosi się skarżąca. Nie jest więc konieczne ich badanie. Wobec powyższego wynika, że skarga powinna zostać oddalona jako bezzasadna bez konieczności orzekania:po pierwsze, w przedmiocie podniesionego przez Republikę Włoską zarzutu niedopuszczalności skargi w całości,po drugie, w przedmiocie podniesionego przez EUIPO zarzutu niedopuszczalności drugiego żądania, mającego na celu uznanie zakwestionowanego znaku towarowego za ważny.
Ostatnia aktualizacja cze 11, 2021 Savoca/Bar Vitelli/YT Legenda głosi, że kiedy Francis Ford Coppola udał się do Corleone celem nakręcenia scen do filmu, został od razu „poproszony” o uiszczenie pewnej opłaty. Do zapłaty nie doszło, a reżyser postanowił nakręcić większość scen w miejscowości Savoca. Co ciekawe w „Ojcu Chrzestnym” nie pojawia się ani jedna scena nakręcona w Corleone. Któż z nas, fanów trylogii o rodzinie Corleone nie marzył o tym żeby napić się kawy czy lokalnego wina w leniwym sycylijskim miasteczku? W dzisiejszych czasach (do nie dawna) nic nie stoi na przeszkodzie, aby w ciągu kilku godzin znaleźć się w miejscu powstawania słynnego filmu. Prawdopodobnie miejscem, które najmocniej i jednoznacznie kojarzy się z Ojcem Chrzestnym jest ciągle funkcjonujący Bar Vitelli. To w tym miejscu nakręcono scenę, gdzie młody Michael Corleone prosi gospodarza o spotkanie z jego córką Apollonią. Porośnięty winoroślą lokal znajduje się w miasteczku Savoca, niedaleko Taorminy. Do dziś można się tu napić piwa czy wina i popatrzeć ze wzniesienia na morze. Klimatu dodaje fakt, że wnętrze baru wypełnione jest pamiątkami z filmu oraz sprzętem gospodarstwa domowego używanego niegdyś przez sycylijskich chłopów. Bar Vitelli/Savoca/YT W tym samym miasteczku, znajduje się kościół San Nicolo, w którym nakręcono scenę ślubu Michaela i Apollonii. W okolicy możemy wstąpić do pizzerii serwującej lokalne potrawy. San Nicolo Kilkanaście kilometrów na południe od Savoca znajduje się Forza d’Agro. To tu w kościele Sant’Agostino, gdzie nakręcono sekwencję, w której młody Vito zostaje ukryty w sianie przywiązanym do osła, aby móc uciec do Ameryki przed okrutnym Don Ciccio. Sant’Agostino/Wikimapia Willa „Castello degli Schiavi” koło Fiumefreddo di Sicilia. W filmie, to tu ukrywał się Michael po wydarzeniach w Ameryce, również tutaj w wybuchu bomby w samochodzie zginęła Apollonia, a w ostatniej części trylogii umarł Michael Corleone siedzący na krześle i wspominający zamordowaną Marię. Castello degli Schiavi W stolicy Sycylii, Palermo znajduje się pochodzący z końca XIX wieku Teatro Massimo. Budynek wznosi się na Piazza Verdi. Jest to największy we Włoszech i trzeci co do wielkości budynek operowy w Europie. Na długich schodach prowadzących do budynku w końcowej scenie Ojca Chrzestnego III zastrzelono córkę Michaela Corleone, Mary. Osławione Corleone paradoksalnie nie jest turystycznie atrakcyjnym miejscem. Należy pamiętać jednak, że to miasto od dziesiątek lat było twierdzą mafii i stąd wywodzą się okrutni corleonesi tacy jak Toto Riina czy Bernardo Provenzano. Warto natomiast, będąc w tym miejscu udać się do muzeum Anti-Mafia, w którym przewodnicy opowiedzą Wam w języku angielskim historię tej organizacji.
Polak zadzwonił do rosyjskiego WKU, żeby zaciągnąć się do wojska. Oto co usłyszał. Wszystko nagrał Data utworzenia: 20 lipca 2022, 11:25. Dużą popularność w sieci zyskuje nagranie, na którym podający się za 35-letniego Rosjanina Polak, dzwoni do rosyjskiej Wojskowej Komendy Uzupełnień, by dowiedzieć się, czy istnieje możliwość, by bez doświadczenia w armii, zaciągnąć się do niej, aby następnie zostać wysłanym na wojnę w celu "dorobienia" sobie. Okazuje się, że zawodowi wojskowi, nie tworzą zaporowych wymagań, co tylko potwierdza, że w Rosji trwa zakrojona na szeroką skalę mobilizacja, która ma wypełnić braki kadrowe rosyjskich wojsk w Ukrainie. Polak podający się za Rosjanina zadzwonił do rosyjskiego WKU. Zadeklarował chęć wstąpienia do armii. Foto: Alexander Ermochenko / Reuters "Kreml najwyraźniej zlecił władzom podmiotów Federacji Rosyjskiej tworzenie batalionów ochotniczych, nie decydując się na ogłoszenie częściowej lub pełnej mobilizacji w związku z inwazją na Ukrainę" – pisze w najnowszym raporcie amerykański Instytut Badań nad Wojną (ISW). Braki kadrowe rosyjskich wojsk w Ukrainie ISW wskazuje na relacje prokremlowskich dziennikarzy i blogerów, którzy informują, że w Rosji rozpoczęła się "mobilizacja ochotników". Według tych doniesień "każdy region (podmiot federalny, w tym dwa na okupowanym Krymie) ma stworzyć przynajmniej jeden batalion ochotniczy". Amerykański think tank podaje, powołując się na relacje w mediach, że bataliony lub mniejsze jednostki ochotnicze powstają już w szeregu rosyjskich regionów, w Kraju Nadmorskim, Baszkirii, Czuwaszji, Czeczenii, Tatarstanie, w Moskwie, w Permie, Niżnim Nowogrodzie. Według mediów władze lokalne rekrutują mężczyzn w wieku do 50 lat (w niektórych przypadkach – do 60) na sześciomiesięczne kontrakty, oferując im wynagrodzenie w wysokości od 3750 do 6 tys. dolarów miesięcznie. Niektóre regiony oferują bonus mobilizacyjny w wysokości ok. 3,4 tys. USD oraz różnego rodzaju dodatki socjalne. Polak zadzwonił do rosyjskiego WKU. Powiedział, że chce jechać na wojnę Zobacz także We wtorek 19 lipca w serwisie YouTube pojawiło się nagranie, na którym dziennikarz Marcin Strzyżewski dzwoni do rosyjskiego WKU, by zadeklarować chęć wstąpienia do rosyjskiej armii, by następnie zostać wysłanym na wojnę. Strzyżewski, który jest absolwentem filologii rosyjskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego, dodzwonił się do kilku rosyjskich punktów wojskowych, podając się za 35-letniego Rosjanina, bez doświadczenia w armii. "Zadzwoniłem do rosyjskich wojskowych komend uzupełnień, czyli tzw. wojenkomatów, zapytać, czy jako 35-latek bez doświadczenia w armii mogę zostać żołnierzem zawodowym" – tłumaczy Strzyżewski. Po wykonaniu kilku telefonów do przypadkowych punktów okazało się, że 35-latek nie będzie mieć większych trudności z dostaniem się do rosyjskiej armii. Polak podający się za Rosjanina został zapytany, czy posiada rosyjskie obywatelstwo. Deklaracja o jego posiadaniu otworzyła bardzo szybko możliwość dalszej rozmowy zmierzającej do zatrudnienia się w armii. 35-latkowi poradzono, by zgłosił się do najbliższego punktu poborowego, gdzie miałyby zostać wykonane badania i podjęte dalsze kroki w jego sprawie. – Moje rozmowy potwierdzają, że w Rosji trwa cicha desperacka mobilizacja – podsumowuje dziennikarz na wideo, które w ciągu zaledwie jednej doby od pojawienia się w sieci obejrzało ponad 70 tys. internautów. Niepokojące doniesienia. Biały Dom ujawnia, co przygotowują Rosjanie Barbarzyńskie ataki Rosji. Polscy generałowie są zgodni. Tylko jedna "broń" może temu zapobiec Brytyjczyk walczący za Ukrainę oczekuje w Donieckiej Republice Ludowej na śmierć. Rosjanie zmusili go do śpiewania ich hymnu narodowego [WIDEO] (Fakt, PAP, YouTube) /1 Alexander Ermochenko / Reuters Polak podający się za Rosjanina zadzwonił do rosyjskiego WKU. Masz ciekawy temat? Napisz do nas list! Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas! Listy od czytelników już wielokrotnie nas zainspirowały, a na ich podstawie powstały liczne teksty. Wiele listów publikujemy w całości. Wszystkie historie znajdziecie tutaj. Napisz list do redakcji: List do redakcji Podziel się tym artykułem:
Teraz naszego materiału możesz posłuchać również w formie podcastu! 17 września 2018 r. do władz Prawa i Sprawiedliwości w Olsztynie wpływa pismo od mężczyzny podpisanego jako „wyborca”. W lewym górnym rogu tego dokumentu widnieje napis: „POUFNE”. "Wyborca" pisze o tym, że członkini PiS i kandydatka tej partii na radną oraz wójta gminy Elbląg w październikowych wyborach samorządowych, Beata Boros-Burlingo, może być zamieszana w aferę SKOK Wołomin. „Wyborca” swój donos argumentuje troską o wyborczy wynik kandydatów Prawa i Sprawiedliwości. Partia to pismo ignoruje. Jedenaście dni później w internecie anonimowy użytkownik, podpisany jako „tłumacz”, sprawę stawia jasno: „Pani Beata Boros-Burlingo jest bez dorobku, ale za to z kilkumilionowym długiem w SKOK Wołomin i nie tylko. Jak PiS, partia czystych rąk, może tak oszukiwać wyborców i wystawiać takich kandydatów?”. Pytania nie przedostają się do opinii publicznej. Beata Boros-Burlingo w wyborach staje do boju jako kandydatka partii rządzącej. W ramach naszej nowej kampanii "Prawda" przypominamy wybrane teksty Onetu, które wpłynęły na otaczającą nas rzeczywistość. W najbliższych dniach na stronie głównej będą prezentowane kolejne artykuły z serii #WybieramyPrawdę Foto: Materiały prasowe Beata Boros-Burlingo była kandydatką PiS w wyborach samorządowych w październiku 2018 roku Retrospekcja Nie jest łatwo odtworzyć życiorys Beaty Boros-Burlingo. Staramy się z nią spotkać, ale mimo wielu prób, nie udaje nam się jej do tego przekonać. Co jakiś czas odpisuje nam za to na SMS-y. W wiadomościach częściowo potwierdza nasze ustalenia dotyczące jej zawiłej biografii. Docieramy do listu oraz dokumentów, które w 2017 r. przedstawiła w Stowarzyszeniu św. Michała – organizacji zajmującej się ofiarami afery SKOK Wołomin. W liście sama przedstawia się jako ofiara procederu wyłudzania pieniędzy. Równocześnie pisze: „Żyłam w przemocy ekonomicznej ponad 20 lat. Przez ostatnie 15 miałam swoich »aniołów stróżów«, generowałam zyski, prowadziłam z sukcesami obciążające i trudne sprawy. Nie wiedziałam jednak, że tkwię w »układzie zamkniętym«, który ma do mnie instrukcję obsługi”. Przeszłość Boros-Burlingo częściowo zna jej znajomy, który prosi o anonimowość. - Ona przez lata miała związki z tzw. złymi ludźmi. Była kobietą mafii z aspiracjami rachunkowymi, kimś w rodzaju księgowej. Ale też po prostu damą do towarzystwa. Zanim wybuchł SKOK Wołomin, kręciła się wokół ludzi związanych z aferą piłkarską i wokół szczecińskiego gangstera Stanisława P. Tyle wiem - twierdzi nasz informator. W jednym z SMS-ów Boros-Burlingo nam to potwierdza. Pisze enigmatycznie, że w życiu „przeszła przez wszystko: worek i rozporek” i przyznała, że miała związki z Marianem Dziurowiczem oraz ze wspomnianym przez naszego rozmówcę Stanisławem P. Marian Dziurowicz, już nieżyjący, w latach 1995-1999 był prezesem Polskiego Związku Piłki Nożnej, a jego syn Piotr w 2005 r. przyznał się do handlu wynikami kilkudziesięciu meczów, ujawniając tym samym skalę afery korupcyjnej w polskim futbolu. Z dokumentów, które widzieliśmy i które zostały przekazane prokuraturze, wynika, że do pracy na rzecz rodziny Dziurowiczów wciągnęła Beatę Boros-Burlingo współpracowniczka seniora rodu. W 2002 r. ta sama osoba namówiła ją do prowadzenia postępowań podatkowych firm Stanisława P., którego kariera naznaczona jest spektakularnymi aferami. Tuż przed wybuchem stanu wojennego wraz z rodziną P. uciekł do USA, skąd wrócił w 1989 r. jako posiadacz fortuny. W wolnej Polsce zaczął od produkcji win musujących, a potem założył kolejne biznesy. W 1999 r. został aresztowany, bo zdaniem prokuratury wyłudził 30 mln zł w ramach zwrotu podatku VAT. Wyszedł na wolność za najwyższym wówczas poręczeniem majątkowym – 16,5 mln zł. W tej sprawie nigdy nie został skazany, ponieważ ciągnęła się tak długo, że się przedawniła. W pewnym momencie Stanisław P. zamieszkał wraz z rodziną w USA i przestał stawiać się przed sądami w Polsce. W 2015 r. zwłoki jego syna znaleziono na Florydzie. Zostały porzucone w bagażniku porzuconego samochodu. Do dziś policja nie wyjaśniła okoliczności jego śmierci. Stanisław P. w Polsce prowadził wystawne życie – swoim dzieciom kupował drogie samochody, a sam jeszcze w latach 90. kupił pałac nad jeziorem Miedwie. To właśnie tam – jak w wynika z jej opowieści - przez jakiś czas mieszkała Beata Boros-Burlingo. - Jej ówczesne życie było bardzo barwne – mówi jeden z naszych informatorów. Foto: Stanisław Kowalczuk / East News Rok 2014, siedziba SKOK Wołomin Wspomnienia Na początku 2017 r. Boros-Burlingo zgłasza się do Stowarzyszenia im. św. Michała, zrzeszającego ofiary wyłudzeń z wołomińskiej Kasy. Jest gotowa opowiedzieć swoją historię, choć przedstawia ją z wygodnej dla siebie pozycji: ofiary, a nie osoby zamieszanej w gigantyczne oszustwo. Do stowarzyszenia kieruje list, w którym opowiada o swojej przeszłości. Jego treść znajduje się dziś w prokuraturze. To dość chaotycznie spisane podsumowanie 20 lat życia i bliskich związków ze środowiskiem przestępczym. „Stymulowano moim życiem, miałam być grzeczna i cicho siedzieć” - pisała w liście Boros-Burlingo. „Cytuję słowa wielu osób, w tym bliskich, które w ten sposób zwracały się do mnie. Brnęłam w przekonaniu, że niczego nie jestem w stanie zmienić, popadałam w coraz głębsze stany depresyjne i lękowe. Trwała izolacja w wąskiej grupie osób spowodowała nadużywanie silnych antydepresantów z grupy BDZ, które dostarczano mi od zaprzyjaźnionego lekarza i martini lub gin. Na to zawsze mieli pieniądze... natomiast nie było pieniędzy dla mnie, a gdy raz na jakiś czas dostałam gratyfikację, spłacałam długi”. Dalsza część listu jest dramatyczna. „Gdy stawiałam opór, nie dostawałam leków na sen, a nie potrafiłam już tego znieść bez znieczulenia i snu. Miałam myśli samobójcze, które głośno komunikowałam, ale słyszałam nawet od najbliższych, żeby nie dać się zwariować. Nauczyłam się udawać, zachowywać pozory, i zbierałam dowody, aby wyrwać się z ich łap”. W piśmie do stowarzyszenia Boros-Burlingo pisze, że przez lata tkwiła w „lokalnym mafijno-politycznym układzie”. „Regularnie fundowano mi pranie mózgu, tworzono problemy duże i małe, ciągłe huśtawki emocjonalne, aby kierować moją uwagę tam, gdzie grupa miała »interes« do zrobienia" - czytamy dalej. "W 2013 roku udało mnie się ich wyrzucić z mojej nieruchomości. Hipotetycznie straciłam wszystko - dom, biuro, syna, a zyskałam kolejne długi. Paradoksalnie jednak, pomimo wszystkiego zyskałam możliwość odzyskania własnego życia, samostanowienia o sobie na miarę własnych, realnych możliwości i co najważniejsze prawa do godności” - opowiada Boros-Burlingo, wspominając relacje w grupie wyłudzającej miliony złotych ze SKOK-ów. Opisuje też próbę zerwania ze sprawcami wyłudzeń w SKOK Wołomin, od których była finansowo uzależniona. „Zaczął się horror. Najpierw trzy miesiące bez prądu, dostępu do informacji. Praca fizyczna ponad możliwości. Zaczęły się »wycieczki« na posiadłości różnych dziwnych ludzi - windykatorzy, detektyw, wierzyciele, policja, prokurator - i wszyscy ze mnie kpili, niektórzy wprost, a inni z tzw. deklaracją pomocy, tak żeby »śladów« swoich ingerencji nie zostawiać. Kolejna zima w przerażającym chłodzie, spanie w szalu, czapce... ja i dwie dobermanki. Młodsza suczka przeżyła, starsza nie. »Pomogli« jej nie przeżyć weterynarze... Taka jedna z wielu informacji zwrotnych od »grupy« do mnie... jedna z wielu. Sądziłam, że takie rzeczy dzieją się na kartach książek lub kadrów filmowych ale nie tylko. Byłam trochę jak dzikie zwierzątko opuszczone przez sforę, ale to były konsekwencje mojego wyboru. Wiktymizacja...”. Foto: Andrzej Iwańczuk / Reporter Sejm. Leonard Krasulski (z tyłu) w towarzystwie Joachima Brudzińskiego, Jarosława Kaczyńskiego i Mariusza Błaszczaka W ramach naszej nowej kampanii "Prawda" przypominamy wybrane teksty Onetu, które wpłynęły na otaczającą nas rzeczywistość. W najbliższych miesiącach na stronie głównej będą prezentowane kolejne artykuły z serii #WybieramyPrawdę. Wołomin Ponad dekadę temu Beata Boros-Burlingo związała się z ludźmi, którzy później stali się kluczowymi postaciami afery SKOK Wołomin. W swoich wspomnieniach pisała, że po pobycie w pałacu Stanisława P. wróciła do Elbląga, gdzie poznała Jacka O., z którym pozostawała w ścisłych kontaktach. "Od początku mojej współpracy »przydzielono mi opiekuna« w osobie Jacka O., który tkwił przy mnie do maja 2013 roku" – napisała w liście do Stowarzyszenia im. św. Michała. Jacek O. na przełomie maja i czerwca 2011 r. wprowadził ją w towarzystwo Piotra S. i Stanisława B. Przez prokuraturę obaj zostali później oskarżeni o udział w zorganizowanej grupie przestępczej działającej wokół wołomińskiej Kasy. Usłyszeli także zarzuty przywłaszczenia ponad 72 mln zł. „Jacek O. przedstawił mnie jako swojego pracownika. Chodziło o przygotowanie analizy dokumentacji księgowej firm Mirosława Cz.” - opowiedziała w styczniu 2018 r. Boros-Burlingo przedstawicielom Stowarzyszenia im. św. Michała. Mirosław Cz., z którym miała współpracować Boros-Burlingo, to także osoba doskonale znana organom ścigania. W 2018 r. pisała o nim „Gazeta Wyborcza”, nazywając go „szefem od słupów”: „Postawiono mu 61 zarzutów. Jest oskarżony o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą. Mirosław Cz. miał kierować działaniami »słupów«. Podstawione osoby zaciągały kredyty i pożyczki ze SKOK-u w Wołominie oraz BGŻ BNP Paribas z siedzibą w Warszawie”. O swojej wiedzy związanej z aferą SKOK Wołomin i przekrętach mężczyzn, z którymi pozostawała w bliskich kontaktach, Boros-Burlingo zeznaje dziś prokuraturze. Musi odpowiadać także na pytania o jej udział w całym procederze. Jednak w tej sprawie wątpliwości budzi nie tylko towarzystwo, w jakim się obracała. Według naszych informatorów, wykorzystując zamieszkiwane przez nią 100-metrowe gospodarstwo, wyłudzono ze SKOK Wołomin ponad 7 mln zł. Jak do tego doszło? Realna wartość nieruchomości wynosiła kilkaset tysięcy złotych, jednak rzeczoznawcy zawyżali ją nawet kilkunastokrotnie, a właściciele posesji – która co chwilę przechodziła z rąk do rąk – zgadzali się przy każdym kolejnym kredycie na dodatkowe obciążenie hipoteki. Kolejne przejęcia odbywały się przy udziale spółki OWG, o której Beata Boros-Burlingo mówi, że była własnością grupy przestępczej. Ostatnim ogniwem łańcucha jest właśnie Boros-Burlingo, która – wcześniej uczestnicząc w sztafecie kolejnych przejęć – zgodziła się przyjąć posiadłość obciążoną w SKOK Wołomin hipoteką na kwotę 7,05 mln zł. "Począwszy od II kw. 2013 roku samodzielnie utrzymuję nieruchomość, staram się w miarę swoich możliwości finansowych rozwiązać problem tego wyłudzenia będącego efektem systemowego, zaplanowanego działania opisanej powyżej grupy ludzi oraz osób z nimi powiązanych" – relacjonowała w liście Boros-Burlingo. Co z długiem, którego nie jest w stanie spłacić? - Ona nie musi spłacać tych długów, one są przy tym, kto je zaciągnął, ale jeżeli sąd będzie chciał, to odbierze jej tę nieruchomość – mówi w rozmowie z nami radczyni prawna z Warszawy. - Długi musi spłacać spółka, która zaciągnęła pożyczkę pod zastaw tej nieruchomości. Ta nieruchomość jest warta powiedzmy pół miliona. Nawet jeżeli tej kobiecie zostanie odebrana posiadłość, to co z pozostałym długiem i dłużnikami? SKOK Wołomin upadł, więc prawdopodobnie ktoś wzbogacił się o te długi – dodaje. - Wygląda na to, że ta pani była słupem doskonałym. Cała ta księga wieczysta jest ciekawa, taka trochę gangsterska – podsumowuje radczyni. - Mafia działała tak, że najpierw pozbawiła Beatę nieruchomości, później doszło do kradzieży pieniędzy, a na końcu nieruchomość znów trafiła w jej ręce, tylko tym razem obciążona długiem na miliony złotych – mówi anonimowo nasz informator. - W efekcie ona została z niczym, a wyłudzonej ze SKOK Wołomin kasy musi teraz szukać prokurator. Czy znajdzie? Wątpliwe. Cała afera SKOK Wołomin to był przekręt doskonały. Sprawców uchwycić jest trudno – puentuje. Foto: Maciej Łuczniewski / Reporter Beata Boros-Burlingo o swojej sytuacji opowiadała na komisji finansów publicznych, której przewodził Jacek Sasin PiS W 2016 r. Beata Boros-Burlingo wstępuje do PiS. Od tego czasu zaczyna także pojawiać się w Warszawie i uczestniczyć w miesięcznicach smoleńskich. Lokalny działacz PiS z Elbląga: - Jak PiS wygrało wybory, to ustaliła z innymi „słupami”, że się zapisze do partii. Musiała wypełnić formularz i nawpisywała tam różnych głupot, których nie sposób było zweryfikować. W zasadzie stworzyła swój nowy życiorys. Wymyśliła to sobie tak, że partia pomoże jej jakoś uporać się z długiem w SKOK-u. Gdy w 2018 r. Boros-Burlingo zdecydowała się na start w wyborach samorządowych z listy PiS, w lokalnych strukturach podniosła się wrzawa. To właśnie wtedy do partii wpłynęło pismo od "wyborcy', który ostrzegał, by nie wciągać na listy osoby zamieszanej w aferę SKOK Wołomin. Ten apel lokalne władze zignorowały. Boros-Burlingo stała się kandydatką na radną i na wójta gminy Elbląg. W swojej ulotce wyborczej napisała "Ekonomistka-specjalizacja administracja i ekonomia. Od 1993 roku pracownik Urzędu Skarbowego, organizacji pozarządowych, rewident księgowy i podatkowy". W tej sprawie do partii wpłynął pozew w trybie wyborczym. Autor tego pozwu zarzucił Boros-Burlingo, że informacje, które podała na swój temat, są zmyślone. 17 października 2018 r., tuż przed wyborami, sąd wydał w tej sprawie postanowienie uznając, że Boros-Burlingo rzeczywiście rozpowszechniała na swój temat nieprawdziwe informacje. Nie była bowiem pracownikiem urzędu skarbowego oraz rewidentem księgowym i podatkowym. Sąd zobowiązał ją do sprostowania. Jednak, co ciekawe, w trakcie kampanii kandydatka PiS przedstawiała się także jako "prezes Stowarzyszenia Wspierania Społeczeństwa Obywatelskiego im. Piotra Skargi oraz reprezentantka "interesów społecznych", co miała realizować poprzez współpracę z Komisją Finansów Publicznych Sejmu RP oraz ministerstwami sprawiedliwości i finansów. W jednej z rozmów telefonicznych z Beatą Boros-Burlingo udało nam się ustalić, że stowarzyszenie założyła sama – po to, by walczyć o ofiary SKOK Wołomin. Nigdy go jednak nie zarejestrowała. Faktem jest natomiast, że bywała w Sejmie. 11 maja 2017 r. uczestniczyła w posiedzeniu komisji finansów, prowadzonym przez posła PiS-u Jacka Sasina. „Moja posiadłość na dzień dzisiejszy stanowi zabezpieczenie hipoteczne jedno z wielu stanowiące poręczenie dla bodajże ośmioipółmilionowej pożyczki zaciągniętej w SKOK Wołomin przez osobę, która chyba była właśnie słupem” - przyznała. Wyraziła także nadzieję, że rząd PiS-u będzie walczył ze sprawcami przekrętów w wołomińskiej Kasie. Podkreślała: „To była zaplanowana wieloletnia operacja finansowa. Nieprzerwanie finalizacji tej operacji przez grupy przestępcze może rzeczywiście zaszkodzić wizerunkowi dobrych zmian w naszym kraju. Ja w nie uwierzyłam. Jestem członkiem PiS i uważam, że nie jestem naiwną osobą. Pokładam ogromną nadzieję w tym, że rzeczywiście w naszym kraju dojdzie do takich konserwatywnych rozstrzygnięć”. Zygmunt Tucholski, obecny wójt gminy Elbląg, który w 2018 r. wygrał wyborcze starcie z kandydatką PiS-u, mówi, że zetknął się z Boros-Burlingo tylko dwa razy. - Pamiętam , że zabierała głos w sprawie braku chodnika przy jednej z ulic. W roku wyborczym zaczęła pojawiać się na sesjach Rady Gminy Elbląg, głosu nie zabierała, ani też nie ubiegała się o prawo do niego. Ponadto w okresie przed, jak i w czasie kampanii wyborczej pojawiła się na kilku imprezach plenerowych organizowanych przez lokalne stowarzyszenia. I jeszcze na dożynkach powiatowych. Kampanię prowadziła głównie poprzez odwiedziny wyborców w ich domach wspólnie z kandydatami do Rady Gminy Elbląg. I na Facebooku. I to w zasadzie wszystko, co mogę powiedzieć o aktywności w roku wyborczym. Nie jest mi znana aktywność na polu publicznym w okresie wcześniejszym – mówi nam Tucholski. Trzeba przyznać, że kampania wyborcza prowadzona poprzez Facebooka szła Beacie Boros-Burlingo prężnie. Do dziś na jej profilu można odnaleźć zdjęcia z liderami PiS: Jarosławem Kaczyńskim, Mateuszem Morawieckim czy Markiem Suskim. Czy słyszał pan o związkach Beaty Boros-Burlingo ze SKOK Wołomin? - pytamy wójta Tucholskiego. - Tak, ale tylko od osób trzecich. O wiedzy posiadanej z racji sprawowanej funkcji mówić nie mogę – ucina. Jak to się stało, że pomimo ostrzeżenia, jakie wpłynęło do PiS, Beata Boros-Burlingo otrzymała szansę, by reprezentować partię w wyborach? Nasz rozmówca, blisko związany z elbląskimi strukturami PiS, mówi, że wiedzę na ten temat mają trzy osoby: poseł i były prezydent Elbląga Jerzy Wilk, szef okręgu elbląskiego i członek komitetu politycznego PiS poseł Leonard Krasulski oraz wicewojewoda warmińsko-mazurski Sławomir Sadowski. Jerzy Wilk: - Słyszałem o niej, ale ja tej pani nie znam osobiście. Ona nie mieszka w samym Elblągu, a nasza struktura jest taka, że ja zajmuję się tylko obszarem miasta. Powiat to nie moja parafia. Jeżeli szły jakieś dokumenty dotyczące tej pani, to nie do mnie. Próbujemy dalej. Wicewojewoda Sadowski ma z panią Boros-Burlingo wspólne zdjęcie na Facebooku. - Nie, nie znam tej pani. Widziałem ją zaledwie kilka razy. Nie mogę udzielić panu żadnych informacji. Nic nie słyszałem o jej ewentualnych związkach ze SKOK Wołomin. Układaniem list wyborczych w gminie Elbląg zajmował się ktoś inny. Poseł Krasulski, odpowiedzialny w PiS za gminę Elbląg, nie odpowiada na nasze liczne telefony i SMS-y z prośbą o kontakt. Boros-Burlingo napisała nam w jednej z wiadomości: „Start w wyborach to nie był żaden pomysł mojego autorstwa. Poprosił mnie zarząd partii. Nie jestem i nie byłam gangsterem, lecz ofiarą przemocy ekonomicznej”. Z naszych informacji wynika, że Beata Boros-Burlingo próbuje zerwać z przeszłością i rozpocząć nowe życie. Kilkunastokrotnie prosimy ją o spotkanie, ale za każdym razem mówi nam, że na to jeszcze nie czas. Epilog W czerwcu 2017 r. Beata Boros-Burlingo napisała list do wiceprezesa PiS Antoniego Macierewicza. Przekonywała w nim, że sama jest "żywym dowodem działalności przestępczej na skalę dotychczas niespotykaną w polskim systemie finansowym". "Osoby znane mi z imienia, nazwiska, kontaktów gospodarczych, powiązane w sposób bezpośredni z grupami przestępczymi działającymi, między innymi, przy SKOK Wołomin w wyniku stosowania wieloletnich, resortowych metod stręczenia wyłudziły ode mnie, w sierpniu 2012 roku, za pośrednictwem mojego syna nieruchomość celem obciążenia jej około 8 mln pożyczką wyprowadzoną z kasy SKOK Wołomin" - pisze w liście. W dalszej części przyznaje, że dla grupy przestępczej biorącej udział w wyłudzaniu kredytów z kasy SKOK Wołomin pracowała przez „ponad 15 lat”. „Moje życie zmieniono w koszmar, ale paradoksalnie poszerzyłam swoją wiedzę operacyjną, a porażkę przekuwam w pozytywne doświadczenie poprzez niesienie pomocy osobom poszkodowanym przez zorganizowane grupy przestępcze. DAŁAM RADĘ, ponieważ uwierzyłam w SYSTEMOWE DOBRE ZMIANY”.
Mafia IIIMafia IIMafia Pre-releaseFilmy2K Czech Mafia i jej żelazne zasady [Felieton] , 12 lat temu Wstąpienie do Mafii było wielkim przeżyciem dla tego, którego to dotyczyło. Nie tylko ze względu na pewną elitarność i profity jakie się z tym wiązały. Przede wszystkim przyjęcie pewnego stylu życia, które polegało na wyrzeczeniach, bezwzględnej lojalności a także oddaniu sprawie nawet za cenę życia. Poznaj zasady rządzące Mafią. "Morte alle Francese in Italia" Jak wiadomo, w każdym środowisku są inne zwyczaje. U Romów, za nieprzestrzeganie zasad Romanipenu, jest się wykluczonym ze społeczeństwa. W więzieniach, skazani tatuują się, aby podkreślić swoją przynależność do danej grupy. Zaś w Japonii, wśród członków Yakuzy, za niewykonanie powierzonego nam zadania, obcina się część palca. Nie ulega więc wątpliwościom, że Mafia ma swoje własne zwyczaje. W celu bliższego zapoznania się z nimi, przedstawię Wam parę z nich. Zacznijmy od tego: słowo MAFIA zostało stworzone z 5-u pierwszych liter okrzyku , które towarzyszyło Sycylijczykom podczas niewoli francuskiej (do 1282 roku) i brzmiało ono tak: "morte alle Francese in Italia" - śmierć wszystkim Francuzom we Włoszech. Przez 1000 lat, Sycylia była rządzona przez obcych ludzi. Po dziś dzień widać na Sycylii pozostałości różnych kultur zarządzających tę wyspę. "Nic nie słyszałem, nic nie widziałem, nie było mnie tutaj, a nawet jeśli byłem to spałem!" Pierwszą, a zarazem najważniejszą z zasad Mafii jest Omerta. Omerta polega na kategorycznym zakazie współpracy z władzami państwowymi oraz korzystania z ich usług, nawet w przypadku, gdy jest się ofiarą przestępstwa dokonanego przez Mafię. Osoby niewinnie skazane nie mają prawa czegokolwiek powiedzieć na temat prawdziwego winnego. Za nieprzestrzeganie tejże zasady, sycylijska tradycja każe zabić zdrajcę z Lupary (włoskie słowo, używane w odniesieniu do obrzyna). Jest pewne sycylijskie przysłowie: Cu e surdu, orbu e taci, campa cent'anni 'mpaci - Ten, kto jest głuchy, ślepy i niemy, będzie żył sto lat w spokoju. Omerta jest ściśle powiązana z pradawną tradycją sub-rosa. A mianowicie, już w Średniowieczu, róża zwisająca ze stropu Sali Obrad, zobowiązywała wszystkich tam obecnych do zachowania tajemnicy. Ważne obrady Mafii są przeprowadzane do dziś sub-rosa. Jest to popularny zwyczaj, nie tylko wśród Mafiosi. Spowiadanie się Chrześcijan, w konfesjonale pod różą, było kiedyś dość częstym zjawiskiem. If you betray Cosa Nostra, your flesh will burn like this saint. Wstąpić do Mafii mogli jedynie rodowici Sycylijczycy, bardzo rzadko odstępowało się od tej zasady. Gdy Mafia wita w swych szeregach nowego członka, musi on przejść inicjację. Polega ona na przyprowadzeniu nowicjusza do pokoju, z ustawionymi na stole pistoletem, sztyletem oraz wizerunkiem świętego. Nowy musi przekonać Bossów, że jest zaangażowany w powierzonych mu zadaniach. Po przekonaniu Bossów, jeden z nich bierze sztylet, kaleczy nowemu palec, każe mu obsmarować krwią obrazek świętego i podpala go. Obrazek płonie na dłoni wstępującego, musi on wytrzymać ból. W tedy Boss mówi, że jeżeli zdradzi Cosa Nostrę, jego ciało będzie się paliło jak ten Święty. "Bo u nas jak w rodzinie" Mafiosi pomagają sobie nawzajem, bez zadawania zbędnych pytań. Liczy się solidarność. Tylko Włosi o czystej krwi mieli prawo wstąpić do Mafii. Niestety, chcąc z Mafii odejść, odchodziło się tak naprawdę na zawsze… W przypadku ataku ze strony konkurencji, nie było przebaczenia. Zemsta Mafii była aż zanadto wielka. Zasada jest prosta: "Każdy atak na jednego członka rodziny, jest atakiem na całą rodzinę. Po złamaniu przysięgi Omerty, kapuś musi zginąć, a wraz z nim wszystko co po sobie zostawia. Ale robiono to przy minimalnym ryzyku, że w pobliżu znajdą się kobiety lub dzieci. Dbanie o żonę i dzieci skazanego za zdradę członka Mafii jest kolejnym zwyczajem tej organizacji. Wiadomo, że instytucja rodziny jest ważna dla Włochów. Rozwody również nie są mile widziane z tego samego powodu. Jest taki zwyczaj, że Mafiosi się poznają dopiero po tym, jak ktoś ich sobie przedstawił. Jest to pewna forma przestrzegania tajemnicy mafijnej. Nie zawsze wiadomo, czy osoba stojąca naprzeciwko należy do Rodziny. Mafiosi rozmawiają własnym slangiem, własnym sposobem. To, co powie Mafioso musi być zrozumiałe wyłącznie dla odbiorcy wiadomości. Właśnie dlatego Mafiosi mówią, zależnie od sytuacji, slangiem, nie wyraźnie, cicho… Ważne aby tylko nieliczne grono wiedziało o czym mowa. Najważniejszy jest szacunek i honor. Mafioso musi szanować zarówno siebie, jak i pozostałych członków Rodziny. Osoba spoza Mafii, która obrazi Mafiosa, zostaje zlikwidowana. Aby było bardziej "boleśnie", strzelają w twarz, tak aby matka zmarłego nie mogła zostawić otwartej trumny w kościele, gdyż ofiara ma zmasakrowaną twarz… To jest działanie, mające symboliczne znaczenie. W takich sytuacjach, Mafia karze nie tylko chojraka, lecz i jego bliskich, gdyż własna matka nie będzie w stanie go poznać… Dekalog Mafii Nikt nie przedstawia się sam, pozwól by zrobiła to za Ciebie rodzina. Nie interesuj się żoną przyjaciela. Nie pozwól by zobaczyli Cię w towarzystwie policjanta. Nie baw się prywatnie w klubach i barach. Bądź dostępny dla rodziny o każdej porze, nawet gdyby Twoja żona właśnie rodziła. Bądź punktualny. Szanuj swoją żonę, zawsze. Zapytany o cokolwiek zawsze mów prawdę. Nie przywłaszczaj pieniędzy innych oraz innych rodzin. Nie zostanie członkiem Mafii ten, kto w rodzinie ma policjanta, nie szanuje rodziny, ani ten kto zachowuje się nieodpowiednio. Inicjację przedstawiono w najnowszym trailerze Mafii II
jak wstąpić do mafii